strona główna


2004-10-11 14:19:20

mala educación


Już po drugiej stronie Wisły, żegnajcie autobusy 506, 105, 106 i 125, witajcie korki na Trasie Łazienkowskiej.

Mamy fajkę wodną, szklaneczki do picia herbaty po arabsku, dzwonki do odpędzania duchów. Nie mamy kuchni, lodówki, pralki i, o zgrozo, internetu. Można już do nas wpadać na kawę lub herbatę (to znaczy jeśli uda mi się dzisiaj kupić czajnik elektryczny). Parapetówa w planach na koniec października, jak przyjedzie brat P. i moja siostra.

A w sobotę dostałam pięścią w twarz. Od mężczyzny. Sprawca miał co prawda trzy lata, ale to go moim zdaniem nie usprawiedliwia, ponieważ w tym wieku powinno się już wiedzieć, że dawanie komuś w twarz bez powodu jest czymś złym. Ja zgłupiałam, rodzice dziecka rozpoczęli jakieś edukacyjne zabiegi, na oko średnio skuteczne. Myślę, że gdyby mały trafił pod moją opiekę na jeden dzień, bardzo szybko zostałabym „znienawidzoną ciocią serraną”, jestem bowiem przeciwniczką bezstresowego wychowywania.

Jutro idę odwiedzić trzytygodniowego Kubę, zobaczyć czy bardzo się zmienił odkąd trzymałam go w ramionach jako dwudniowego noworodka. Miejmy nadzieję, że ten nie będzie mnie bił.

skomentuj (17)


<