strona główna


2004-10-28 14:29:32

notka zastępcza


Tutaj miała się znaleźć utrzymana w lekkim tonie notka, o tym jak:

- miło się choruje we własnym co prawda, ale pozbawionym telefonu i internetu mieszkaniu,

- wspaniale jest chodzić do teatru z osobą, która umie dobierać sztuki, bo "Błądzenie" było bardzo dobrze wyreżyserowane i zagrane, a za chwilę kupię sobię "Dzienniki" Gombrowicza,

- według Jean Claude Kaufmana stanowimy z P. prawdziwą parę, bo dokonaliśmy przełomowego zakupu,

- Saturn w Arkadii okazał się zakamuflowanym Media Marktem i jak na to wpadłam,

- jeszcze do wczoraj miałam ochotę wycofać się z życia publicznego, jak japońskie nastolatki (tutaj powinna paść oryginalna nazwa zjawiska, ale pamiętam tylko, że zaczyna się na "h", zainteresowanych odsyłam do ostatniego numeru "Forum"), jednak wczoraj udało mi się ściągnąć 40 artykułów z SAGE i życie znowu nabrało sensu,

- w pięknym stylu rury odpływowe w łazience oddały swoją zawartość na podłogę i jak ją ratowałam przy użyciu ręczników. W efekcie każde mycie zębów jest podszyte nutką niepokoju: wyleje, czy nie wyleje tym razem (należę do społeczeństwa ryzyka, bez dwóch zdań).

Wizyta kontrolna u lekarza odebrała mi jednak ochotę na jakiekolwiek kreatywne pisanie. Nie lubię słów "przewlekłe", "kolejna dawka antybiotyku", "nie wychodzić z domu" użytych w jednym zdaniu. Zwłaszcza skierowanym do mnie.

skomentuj (4)


<