strona główna


2004-09-27 10:35:30

prosimy nie powtarzać


Dawno się tak zdrowo nie uśmiałam, jak przy lekturze ostatniego felietonu Pilcha. Nie chciałabym być teraz Tomczukiem. To znaczy nie tylko teraz, w ogóle też nie.

Jedno mnie zastanawia: nie drukowałam ani w "City", ani w "Przekroju", drogie "Bravo", czy powinnam się tym martwić? Swoją drogą w lipcu naszło mnie ogólne zniechęcenie co do warszawskiej kultury miejskiej, alternatywności i artykułów w "City". Wracam z Francji, a tu bach - "City" zostaje zamknięte. Może zacznę intensywniej myśleć o "Aktiviście" i też go zamkną? Przynajmniej nie będzie szans na to, że natknę się na to pismo w knajpie, przekartkuję i przeczytam (z ciekawości) felieton Drotkiewicz. Ała, naprawdę bolesna lektura.

skomentuj (11)


<